Uwaga – zmiany cen w App Storze!

Ostatnio odwiedziłem App Store – mam zwyczaj robienia w nim zakupów świątecznych. Zapewne niektórym wyda się to trochę innowacyjne, ale przed świętami omijam sklepy stacjonarne i popularne wśród moich rówieśników wełniane swetry czy grube skarpetki. Dużo bardziej wolę zostać w domu, kupić online i obdarować bliską mi osobę aplikacją, które na pewno jej się przyda. Tym bardziej, że większość członków mojej rodziny i przyjaciół na co dzień korzysta z inteligentnych telefonów. Ba – chyba nawet wszyscy! Ale wracając do App Storu – już wcześniej przeglądałem oferty sprzedających tam programistów – chciałem przygotować się do świąt finansowo. Dlatego tuż przed świętami od razu zauważyłem zmiany. Ceny podwyższyły się. Oczywiście nie wszystkie, ale niektóre. Z natury nie jestem dusigroszem, ale nowa szybka do iPhone 4 trochę uszczupliła mój portfel. Tak przy okazji – nigdy nie dawajcie telefonu do ręki siostrze – one tylko psuć potrafią! Ale do rzeczy – ponieważ nie byłem przygotowany na takie zmiany, dość wnikliwie zacząłem szukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Czemu apple teraz robi mnie w bambuko? Okazało się, że rzecz tkwi ze zmian formalnych. Do teraz marka Apple mogła oferować niższe ceny aplikacji dzięki rozliczaniu podatków w Luksemburgu. To jednak uległo zmianie. Gigant z Cupertino poinformował o tym sprzedawców i uprzedził, że od nowego roku (2015) odczują różnicę w opłatach. Ci oczywiście nie czekali tak długo, by podnieść ceny. Zrobili to od razu. Oczywiście nie ma co uogólniać – nie wszyscy okazali się łasi na kasę. Niektórzy poczekali. Jednak akurat nie ci, u których zaplanowałem swoje zakupy. Cóż… właściwie na dobre mi to wyszło, bo z przymusu (pieniądze siłą wyższą) musiałem zacząć szukać innych rozwiązań. I znalazłem – lepsze! Do tego wsparłem tych, którzy z podwyżkami poczekali do nowego roku.

Nagranie Steve’a Jobsa wyjaśnia sprawę znikającej muzyki z iPodów.

Serwis Apple Poznań to miejsce, w którym pojawiam się regularnie. I nie dlatego, że sprzęt giganta z Cupertino jest wadliwy – o nie. Bywam tak, gdyż mam życiowego pecha. Ciągle mi się coś przytrafia. A to coś mi upadnie, a to coś się wyleje. I tak w koło. No nic, przynajmniej jestem w stanie szczerze wam to miejsce polecić. Świetna obsługa i jak się regularnie okazuje – tez niezłe źródło informacji. Zawsze tam uda mi się tam usłyszeć jakieś gorące newsy. Pełno tam ludzi tak samo zajaranych marką apple jak ja. Ostatnio na przykład dowiedziałem się, że sprawa rzekomo bezprawnie usuwanej muzyki z iPodów nareszcie dobiegła końca. I co? Apple uniewinnione! Hura! Nigdy nie wierzyłem w ich winę. Sam kupowałem iPoda w ważnym dla sprawy przedziale czasowym – nigdy nic mi z niego nie zniknęło. Nie chciało mi się w to w ogóle wierzyć. Jednym z najważniejszych materiałów w sprawie, oprócz zeznań obecnych, było nagranie samego Steve Jobsa, które tłumaczyło całe zdarzenie. Jedynie sąd miał do niego dostęp, dlatego nie wiem co dokładnie miał do powiedzenia sam Jobs. Sami prawnicy firmy Apple stwierdzili natomiast, że tak naprawdę nie ma ani jednego użytkownika, któremu muzyka zdobyta poza iTunes zniknęła z odtwarzacza. Innymi słowy – sprawa o nic. I to sprawa, która trwała 10 lat! Gdyby firmie Apple udowodniono winę musiałaby grubo za to zapłacić. Poszkodowani żądali sporych odszkodowań za niedogodności, z którymi spotkali się podczas użytkowania iPodów. A tak na marginesie – trzeba mieć niezły tupet, żeby żądać odszkodowania za to, co w ogóle się nie stało. Mało tego, ponoć wśród oskarżycieli Apple znaleźli się i tacy użytkownicy, którzy w ogóle nie posiadali iPoda z istotnego dla sprawy przedziału czasu. To dopiero ambaras! Na szczęście wszystko się dobrze skończyło.

Apple tworzy nowe trendy – czyli jak zamieniłam aparat na tablet.

Dziś poopowiadam trochę o nowych trendach. Ale zanim do tego przejdę – musimy delikatnie cofnąć się w czasie. Mamy ciepłe lato – każdy dzień jest piękny i słoneczny. Wraz z moją dziewczyną wpadamy na szalony pomysł wakacyjnego wyjazdu. W ciągu kilku chwil jesteśmy gotowi do drogi. “Grecjo nadchodzimy” – krzyczę i zamykam za nami drzwi. Jedziemy na lotnisko – wszystko jak w zegarku. Po drodze jeszcze trzy razy sprawdzam czy mam najważniejsze rzeczy. Telefon? W podręcznym. Aparat fotograficzny? W podręcznym. Tablet? W dodatkowym – teraz mi nie potrzebny. Szczęśliwy wsiadamy na pokład. Lecimy trzy i pół godziny i już. Piękna i słoneczna Grecja – przez dwa tygodnie. Cud miód i orzeszki. Już na lotnisku stwierdzam: “Kochanie, zróbmy sobie zdjęcie”. Ona z uśmiechem przytakuje. Sięgam dłonią do torby i co czuję? Wodę – pełno wody. Aparat zalany, iPhone zalany – ale złapałem nerwa. Byłem zły na cały świat. Jak zwykle. Jak zwykle ja! Czemu to zawsze mnie zdarzają się takie rzeczy. Na szczęście Sylwia dość szybko mnie uspokoiła i przypomniała o pięknej Grecji. Pojechaliśmy szczęśliwi do hotelu. Ubraliśmy wakacyjne ciuszki i w drogę. Tu przechodzimy do sedna tego wpisu – trendy. Czym u licha robić zdjęcia jak wszystko zalane. Nagle przed oczyma widzę Tima Cooka prezentującego dwa najnowsze iPady – idealny sprzęt dla każdego fotografa. Jeden z nich leży w moim bagażu. Super. Wziąłem tablet i wyszliśmy. Gdy robiłem pierwsze zdjęcie czułem się jak jakiś dziwak. Myślałem, że inni tak właśnie mnie postrzegają. Szczerze przyznam, że nawet się trochę wstydziłem tego, co robię. Jednak do czasu… gdy weszliśmy na główną ulicę miasta Rodos ujrzałem co najmniej 15 osób wyglądających tak samo dziwacznie jak ja. Ludzie robią zdjęcia tabletami? Tyle ludzi? Chyba Tim Cook rozpoczął niezły trend – ciekawe jak się rozwinie? Co o tym sądzicie?

Witaj, świecie!

Witaj na swoim nowym blogu!

Bardzo się cieszymy, że jesteś z nami! To jest pierwszy, przykładowy wpis. Możesz go usunąć logując się do Kokpitu i wybierając menu Wpisy.

Jeśli coś jest dla Ciebie niejasne, zapoznaj się z działem Pomoc:
http://blog.pl/pomoc

Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku, gdzie znajdziesz aktualności, poczytasz ciekawe blogi, lub weźmiesz udział w dyskusjach z innymi blogerami:
https://www.facebook.com/Blogpl

Miłego blogowania! :-)